schizofrenia-w-strone-zycia

Witaj!

Nie jest to poradnik z antypsychiatrii. Przedstawiam tu moje doświadczenia, którymi chciałam się podzielić, aby pomóc innym. Oczywiście pomoc ta ma przebiegać równolegle do leczenia psychiatrycznego. Postawić diagnozę może tylko lekarz psychiatra. Ten tekst do tego nie służy.

Schizofrenia to rozszczepienie umysłu (z języka starogreckiego: schizein – „rozszczepić” i phrēn –„umysł”).To stan, kiedy nasze niezaakceptowane części zaczynają nas atakować z zewnątrz. Kluczem jest zrozumienie, że to, co nas atakuje z zewnątrz, to tylko części naszego własnego umysłu. Części, których nie akceptujemy i które odrzucamy. Pomocna jest terapia, na której uczymy się akceptacji całego naszego jestestwa. Pomagają również praktyki duchowe uczące, jak zejść do Serca, jak zdystansować się od umysłu tak, aby się z nim nie utożsamiać i nie wierzyć we wszystko, co do nas mówi. Jesteśmy nienaruszalni w głębi naszego Serca. Musimy jednak przyjąć umysł z miłością jako część naszego „ja”.

W schizofrenii występuje również zaburzona relacja z ciałem. Schizofrenicy są niezdolni do filtrowania docierających do nich bodźców i reagują na percepcje niemające znaczenia, a czasem nawet sprzeczne z zewnętrzną rzeczywistością. Pomocna jest nauka akceptacji odczuć swojego ciała, przyzwolenie na nie i obdarzenie ich ciepłym uczuciem. Nauczenie się języka ciała. Pozwolenie sobie na odczuwanie silnych emocji, przeżywanie ich z akceptacją i wewnętrznym spokojem. Przyjęcie odczuć swojego ciała i nauczenie się dystansu do nich.

W terapii uczymy się akceptacji, pozwolenia sobie na czucie oraz uważności na interpretacje, które odbiegają od rzeczywistości, i kwestionowania ich. Uczymy się nawiązywać kontakt z naszym CIAŁEM oparty na zrozumieniu i miłości, dystansować się wobec naszej percepcji, akceptować wszystko, co w sobie znajdujemy, każdy aspekt naszego UMYSŁU. Poznajemy, jak odkrywać naszą prawdziwą naturę, nasze SERCE i słuchać jego głosu oraz odróżniać go od głosu umysłu.

Poniżej dzielę się doświadczeniem i wiedzą o terapii dotyczącej każdej poszczególnej części: ciała, umysłu i serca.

Ciało

Co możemy zrobić, aby nauczyć się kochać nasze ciało?

Pokochanie ciała brzmi pewnie jak bajka, bo czasami jesteśmy daleko nawet od jego akceptacji. Jednak nie poddawajmy się. To jest do zrobienia, a sposób, w jaki odmieni to nasze życie, jest wart każdego wysiłku.

Dobry dotyk

Jedną z praktyk jest codzienne sprawianie sobie ciepłego, dobrego odczucia w ciele. Rytuałem pozwalającym uzyskać takie poczucie może być kąpiel w wannie albo długi prysznic. Podobnie działa wystawianie się na słońce. Chodzi o coś takiego, co da nam w ciele namacalne pozytywne odczucia. Oczywiście może to być też przytulanie do bliskich czy zwierząt, jednak lepiej nie uzależniać tego od innych osób. Może to być też np. napicie się ciepłej herbaty z jednoczesnym otuleniem się kocem.

Chodzi o taki dobry dotyk. Jeśli nie ma bliskich, to dotyk ciepłej wody, słońca czy nawet ciepłego wiatru również zadziała.

Gdy czujemy się na siłach i mamy na to środki, warto skorzystać z masaży relaksacyjnych.

Ugruntowanie

Ugruntowanie to jedna z najważniejszych rzeczy w naszym zdrowiu psychicznym. Dobry kontakt z ciałem ułatwia kontakt z rzeczywistością.

Marzena Barszcz w swojej książce pt. Psychoterapia przez ciało pisze: „Uziemić głowę oznacza przywrócić jej czucie i łączność z resztą ciała, co również wiąże się z tym, by zaufać temu, co w ciele”.

Ugruntowanie to osadzenie się w ciele i bycie w kontakcie z nim. Możemy je wzmacniać prostymi sposobami. Najłatwiejszym jest spacer na świeżym powietrzu, kontakt z naturą. Kiedy mamy taką możliwość, najlepiej zdjąć na chwilę buty i poczuć trawę pod gołymi stopami. Nogi i stopy to centrum naszego ugruntowania.

Alexander Lowen w książce pt. Radość stwierdza, że: „Być ugruntowanym to stać na własnych nogach, dlatego pojęcie to opisuje również stan niezależności i dojrzałości”. W książce pt. Depresja i ciało podaje proste ćwiczenia, które sam codziennie stosuje. Nie są dla ciebie, jeśli masz rozrusznik serca albo epilepsję.

Ćwiczenie 1

Stań prosto na ugiętych w kolanach nogach, najlepiej boso, stopy równolegle do siebie w odległości około 15 centymetrów, ręce luźno zwisają. Nie napinaj ani nie wciągaj brzucha, rozchyl lekko usta, oddychaj swobodnie. Balansuj ciężarem ciała między piętami a palcami. Wczuj się w odczucia z nóg. Jeżeli pojawiają się drgania, to pozwalaj na to dotąd, dopóki nie wywołują dyskomfortu. Jeśli możesz, wytrzymaj około 2 minut. Spróbuj wykonywać te ćwiczenia codziennie.

schizofrenia-ugruntowanie-cwiczenie-3

Ćwiczenie 2

Stopy ustaw odsunięte od siebie na 20cm, a ich palce skieruj lekko do wewnątrz. Na ugiętych kolanach pochyl się do przodu, dotykając palcami ziemi, i zwieś swobodnie głowę. Następnie, trzymając cały czas palce rąk na ziemi, zacznij prostować kolana. Jeśli w nogach pojawi się lekkie drżenie, pozwalaj na nie, dopóki nie poczujesz dyskomfortu.

schizofrenia-ugruntowanie-cwiczenie-2

Ćwiczenie 3

Ustaw się jak na pierwszym obrazku, pięty nie powinny odrywać się od podłoża. Wytrwaj w tej pozycji tak długo, jak zdołasz. Nogi wprowadzane są w drżenie. Jeżeli się zmęczą, należy upaść na kolana i przyjąć pozycję przedstawioną na drugim obrazku.

schozofrenia-ugruntowanie-cwiczenie-1
schizofrenia-ugruntowanie-cwiczenie-4

Ważne jest też w tych ćwiczeniach, aby oddychać ustami. Wynika to z tego, że ćwiczenia są stresujące, więc organizm powinien dostać jak najwięcej tlenu. Pozwala to także na rozluźnienie szczęki.

„Celem ćwiczeń jest ugruntowanie w rzeczywistości ciała i ziemi, rozumiane nie jako koncepcja intelektualna, ale jako realne odczucie” – A. Lowen.

Obrazki i ćwiczenia pochodzą z książki Depresja i ciało Alexandra Lowena.

Ruch

Nasze ciało potrzebuje ruchu. Dbajmy o nie. Znajdźmy taką formę ruchu, jaka sprawia nam przyjemność. Jeśli nie wiemy, co wybrać, popróbujmy: spacer, bieganie, pływanie, siłownia, fitness, taniec, rower, joga, pilates.

Jeśli nie lubimy ćwiczyć, wychodźmy na spacer. Żeby się zmotywować, możemy włączyć aplikację do liczenia kroków. Nie czekajmy, aż nam się zachce. Po prostu wyprowadźmy siebie na spacer tak jak ukochanego zwierzaka. Na świeżym powietrzu możemy doświadczyć ruchu, dobrego dotyku wiatru i słońca oraz wzmocnić uziemienie. To nieodłączna część przywracania zdrowia psychicznego.

Emocje

Emocje należy przeżyć. Kiedy czujemy w ciele nagromadzoną negatywną energię, to z pewnością są to nieprzeżyte emocje, głównie złość. Kiedy pozwolimy im przepłynąć przez siebie, tym „złym” i tym „dobrym”, udrożnimy przepływ i energia się oczyści.

W „przetrawieniu” emocji na pewno pomaga rozmowa z terapeutą. Z kimś, kto pozwoli nam na wyrażenie ich wszystkich, również tych negatywnych, w bezpiecznych warunkach bez osądzania.

Emocje mają też ścisły związek z naszym ciałem. Wszystkie formy pracy z ciałem pomagają w udrożnieniu ich swobodnego przepływu. Wybierzmy coś dla siebie. Można np. wykorzystać technikę EFT (Emotional Freedom Technique). Jest dużo filmików na YouTube o tej metodzie, również po polsku, np. udostępnione za darmo przez psycholog Katarzynę Dodd. Intensywny taniec także pozwala uwolnić emocje. Również ćwiczenia Lowena pomagają udrożnić przepływ energii, a co za tym idzie – emocji. Znajdźmy coś, co nam będzie odpowiadać.

Lęk

Ostatnio psycholog Joanna Flis nagrała odcinek podcastu o lęku. Podcast nazywa się MadameMonday i jest dostępny minn. na Spotify. Pisze ona, że ponad połowa pacjentów, która zgłasza się do niej problemami z nadmiernym lękiem, odczuwa poprawę po samej zmianie stylu życia. Nasze mózgi nie są bowiem przygotowane na taką ilość bodźców, którą obecnie dostarcza im współczesny świat. Bardzo często lęk jest naturalną odpowiedzią na zagrożenie, którego jednak nie mamy na wyciągnięcie ręki, a są to tylko informacje ze świata. Jednak docierają do naszego umysłu i wywołują reakcję lękową. Natomiast fizycznie zagrożenia nie ma, więc wydaję się, że ta reakcja jest nieadekwatna.

Paranoje powoduje lęk, więc jest to również ważna informacja dla chorych.

Psycholog ta mówi, że bardzo ważne jest wyregulowanie rytmu dobowego, snu, diety, kontaktu z naturą i ograniczanie nadmiaru bodźców w postaci np. ciągłego przeglądania internetu. To wszystko sprawi, że nasz układ nerwowy będzie mógł się ustabilizować i lepiej sobie radzić z wyzwaniami, których obecnie nie brakuje.

 

David R. Hawkins, amerykański psychiatra, pisze o lęku tak: „Lęk przed życiem jest tak naprawdę lękiem przed emocjami. Nie boimy się konkretnych wydarzeń, lecz naszych odczuć z nimi związanych”. Także leczenie lęku polega na uczeniu się akceptacji dla wszystkich naszych odczuć, bez ich osądzania. 

Amerykański nauczyciel duchowy i autor światowych bestsellerów Matt Kahn, mówi, że lęk to zastała energia niewyrażonej kreacji. Więc żeby uwalniać lęk, trzeba regularnie kreować.

Natomiast naukowczyni, psycholożka, autorka polskich bestsellerów Joanna Flis, podaje akademicką teorię, że gdy mamy problem z lękiem, musimy wrócić do naszych zasobów.

Zasobami  może być praktycznie wszystko: cechy charakteru, umiejętności, wiedza, talent, strategia działania czy wartości lub przekonania. Zasoby wewnętrzne w odróżnieniu od zewnętrznych (takich jak pieniądze, ludzie, technologie itd.) nie wyczerpują się, a niektóre z nich ulegają wzmocnieniu, gdy z nich korzystamy.

Gdy wracamy do naszych zasobów i zaczynamy wykorzystywać je w działaniu – to jest właśnie kreacja, czyli uwalnianie zastałej energii lęku.

Czymkolwiek się zajmujemy, od pieczenia chleba, przez budowanie domów, programowanie, po sprzątanie nawet, które jest przecież kreowaniem porządku, czy tworzymy w ramach hobby czy kreujemy pieniądze, każde zajęcie, w którym pomagają nam nasze zasoby, uwalnia nas od lęku.

Złość

Złość powstaje w nas wtedy, kiedy ktoś narusza nasze granice albo zawodzi nasze oczekiwania. Dawny system wychowywania dzieci nie uwzględniał dbania o ich granice. Tym samym zgromadziliśmy w sobie dużo złości na naszych opiekunów. Zazwyczaj też mamy oczekiwania, że obdarzą nas oni bezwarunkową miłością, co rzadko ma miejsce. To generuje w nas jeszcze więcej złości, której często nie wolno nam wyrażać. Ta niewyrażona złość ma duży wpływ na to, jak się obecnie czujemy. Co z tym zrobić? Trzeba nauczyć się dopuszczać tę złość do siebie, dać sobie prawo do jej przeżywania i wyrażania w bezpieczny sposób. Należy zrozumieć, że mamy do niej prawo, to nasz system obronny. Dobrze jest też nauczyć się „upuszczać” trochę napięcia związanego z emocjami, np. za pomocą technik i ćwiczeń wspomnianych powyżej.

Jedzenie

To trudny temat przy leczeniu schizofrenii, bo często leki, które przyjmujemy, powodują zaburzenia łaknienia czy metabolizmu, co niekiedy skutkuje przybieraniem na wadze. Pomocna w tym przypadku jest akceptacja naszego wyglądu bez względu na to, jaki on jest. To, co możemy zrobić, to jeść w miarę możliwości w zgodzie z potrzebami ciała, nie popadając w niekontrolowaną kompulsywność.

Do jedzenia najlepiej podejść tak jak do dialogu z ciałem, czyli wsłuchiwać się w sygnały ciała. Nauczmy się rozróżniać, kiedy jest głodne, a kiedy tylko chce zagłuszyć to, co czujemy, a czego nie chcemy czuć. Jedzenie ma ścisły związek z naszymi emocjami.

Bardzo pomaga również zwiększenie świadomości tego, co i ile jemy. Kiedy jemy chaotycznie i nawet nie pamiętamy, co i ile zjedliśmy, jedzenie może nam się wymknąć spod kontroli. Przy czym nie chodzi o to, aby obsesyjnie się kontrolować, ale o to, by zyskać świadomość. Kiedy coś, nad czym nie panujemy, oświetlamy latarką świadomości, negatywna tendencja zanika. Nie oczekujmy jednak natychmiastowych rezultatów. Po prostu powiększajmy obszar naszej świadomości na temat tego, co i ile jemy. To samo w sobie zaprocentuje. Pamiętajmy, że wystarczy przed każdym posiłkiem przypomnieć sobie, co do tej pory zjedliśmy.

Umysł

Uważasz, że wszystko, co o sobie myślisz, to prawda? Czy są to w dużej części negatywne rzeczy, które ukrywasz i boisz się, że kiedyś się wyda? Czy sądzisz, że jesteś niewystarczająco dobry i w ogóle nie taki jak trzeba? To mój drogi, moja droga, tylko twój umysł. On powtarza to, co usłyszał lub „zrozumiał” w ciągu całego życia, a ty mu wierzysz. Prawda jest taka, że każdy w głębi serca jest Dobrem, Miłością i Pokojem. Tylko że o tym nie pamięta.

A dlaczego tak źle o sobie myślimy? Tak zostały uwarunkowane nasze umysły. Często nas dołują, odbierają siły, zniechęcają. Ale dlaczego? – zapytasz. Bo takie jest ich działanie. Skupiają się na negatywach, żeby zapewnić nam przetrwanie. Muszą zapamiętać niebezpieczeństwo, aby go uniknąć w przyszłości. Jak sobie z tym poradzić? Szukać naszej Prawdziwej Natury, którą jesteśmy – i o czym instynktownie wiemy – czyli Dobra, Miłości, Pokoju, Radości.

W swej praktycznej części umysł jest jak najbardziej użyteczny i potrzebny. Kłopot pojawia się wtedy, kiedy z umysłem się identyfikujemy. Kiedy wierzymy w każdą jego myśl. Pamiętajmy, że jesteśmy czymś więcej. Szukajmy tego i nie poddawajmy się. Umysł nie może nas zniszczyć. Może tylko sprawić, że na chwilę zapomnimy, kim jesteśmy. Podsuwa nam złe myśli, a kiedy w nie wierzymy, cierpimy. Cierpimy dlatego, że gdzieś w głębi wiemy, że to nie jest Prawda.

David R. Hawkins, amerykański psychiatra, tak pisze o umyśle: „Po pierwsze, uznaj fakt, że prawdziwy Ty nie jesteś umysłem ani niczym, w co on wierzy lub co czuje”.

Każdy na swój subiektywny sposób odbiera świat. Jeśli wierzymy nawet w najbardziej absurdalną myśl, to ta wiara sprawi, że świat będzie nam ją „odbijał” jako prawdę. Dlatego tak ważne jest, aby podważać to, w co wierzymy i co uznajemy za prawdę.

Hawkins pisze: „Jest wiele modeli umysłu. Jednym z ostatnio stworzonych jest porównanie umysłu do komputera. Można spojrzeć na koncepcje umysłu – myśli i zbiory przekonań jak na programy komputerowe. Jako że są one tylko programami, można je zakwestionować, anulować i wymienić – negatywne programy można zastąpić pozytywnymi, o ile podejmiemy taką decyzję”.

Co to są negatywne programy? To właśnie te wszystkie negatywne myśli definiujące nas samych i świat, w które uwierzyliśmy, np. że jestem niewystarczająco dobry. Ale Prawda jest taka, że jesteś całkowicie wystarczający taki, jaki jesteś, i masz swoje miejsce tu na ziemi. Szukaj tej Prawdy. Spróbuj podjąć wysiłek, żeby ją sobie przypomnieć.

Powiem ci, co oni o tobie myślą

W stanach psychotycznych zaczynamy nasze złe myśli odbierać jako pochodzące z zewnątrz. Wydaje nam się, że ktoś coś złego o nas powiedział, że się z nas śmieje albo przeciw nam knuje. To ulubiona zabawa umysłu, pt. „Powiem ci, co oni o tobie myślą”. Ale to przecież nasze własne myśli o nas, a nie ich myśli. Traktujemy siebie jak centrum wszechświata. Wszyscy o nas źle myślą. Czy w rzeczywistości oni w ogóle o nas myślą? No pewnie, że nie. To nasz umysł ciągle o nas myśli. A my żyjemy w takim świecie, jaki on nam stworzy. Jeżeli tworzy nam piekło, to tylko po to, żebyśmy zaczęli szukać głębiej. Prawda o nas jest Piękna i Dobra. Żeby ją odkryć, musimy jednak zobaczyć, że nie jesteśmy tacy, jak mówi o nas umysł.

Zaprzyjaźnij się z demonami

Często też w stanach psychotycznych motywem przewodnim jest walka dobra ze złem. Zło chce nas zagarnąć do siebie. Czym jednak jest to zło? To tylko te oddzielone, niezaakceptowane części. Nie ma się czego bać. Wydają się potworami, jednak kiedy do nich podejdziemy, okażą się nie takie straszne. W buddyzmie nazywa się je „demonami”. Uczy się tam, że demony pokonuje się poprzez zaprzyjaźnienie się z nimi. Walka i opór tylko je wzmacnia.

David R. Hawkins w swojej książce Technika uwalniania pisze: „Jung twierdził też, że na poziomie nieświadomym każdy człowiek ma pewien aspekt samego siebie zwany «cieniem». Cień to wszystkie wyparte myśli, uczucia i koncepcje na swój temat, z którymi nie chcemy się skonfrontować. Jedną z korzyści kryzysu jest to, że zazwyczaj umożliwia nam zapoznanie się z własnym «cieniem». Kiedy uzmysłowimy sobie, że podzielamy słabości całego rodzaju ludzkiego, stajemy się bardziej ludzcy i kompletni. Wszystko, o co obwinialiśmy «innych», w równym stopniu jest w nas. Zatem kiedy wyniesiemy to na poziom świadomej uwagi, uznamy, uwolnimy i odpuścimy, przestanie nami rządzić z poziomu nieświadomego. Gdy «cień» zostaje uznany, traci swoją władzę. Jedyne, co jest konieczne, to rozpoznanie, że mamy określone niedozwolone popędy, myśli i uczucia. Teraz możemy poradzić sobie z nimi, przyjmując postawę «I co z tego?»”. 

Głosy

Głosy to nic innego jak nasze własne myśli „wyprojektowane” na zewnątrz. Czasami bardzo agresywne. To projekcja tej nieprzyjętej części nas samych. To nasz własny umysł tworzący nam takie wrażenia. Domaga się zobaczenia tej części i jej przyjęcia. Wszystkie umysły są do siebie podobne. Każdy ma w sobie tę pierwotną, agresywną część. To po prostu część naszego ewolucyjnego dziedzictwa. Leki są tu bardzo pomocne, ale oprócz tego uczmy się, jak włączać te niechciane części do naszego świadomego „ja”– w tym pomocna będzie terapia. Zaakceptujmy je jako części naszego własnego umysłu.

Jestem niechciany

Schizofrenicy bardzo często mają poczucie bycia niechcianym. Najczęściej jest ono nieuświadomione. Często objawia się paranoją, że wszyscy spiskują przeciwko mnie albo nawet że chcą się mnie pozbyć.

Kiedy zaczynamy nową pracę, może nam towarzyszyć lęk, że nas zwolnią. Kiedy przełamiemy lęk przed odrzuceniem i przystąpimy do jakiejś grupy – czy w pracy, czy o podobnych zainteresowaniach – może pojawić się poczucie, że jesteśmy tam niechciani. Jak to się objawia? Tak, że każdy najmniejszy gest czy słowo, którego jasno nie rozumiemy, zaczynamy interpretować jako znak, że nas tam nie chcą, że źle o nas myślą, śmieją się z nas itp.

Korzenie tego mechanizmu, samo jego źródło, tkwi w naszym przekonaniu, że „jestem niechciany”. Jeżeli chcemy zmienić tę sytuację, musimy popracować nad tym negatywnym przekonaniem. W jaki sposób?

Pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie, że to, co czujemy i czego doświadczamy, jest tylko efektem tego przekonania. Że źródło znajduje się w nas samych. Uwierzyliśmy w to pewnie dawno temu, kiedy byliśmy małymi dziećmi. Teraz jednak jesteśmy dorośli i możemy to skorygować. Mamy tę Moc. Pomaga nam uważność. Za każdym razem, gdy znowu poczujemy się odrzucani, niechciani, zauważmy to. Spójrzmy na to jak na tylko naszą percepcję, a nie obiektywną Prawdę. Jak na film naszego umysłu. Ten sam film, który odgrywa nam on w głowie przez całe życie. Nie chcemy już wierzyć w ten film. Nie chcemy już się z nim identyfikować.

Jeżeli naprawdę doświadczamy odrzucenia, to wiedzmy, że boli nas to tak bardzo właśnie dlatego, że ma to korzenie w dzieciństwie. Wtedy odrzucenie przez bliskie osoby groziło nam śmiercią. Sami nie byliśmy w stanie o siebie zadbać. Dojrzały emocjonalnie człowiek przechodzi nad takimi wydarzeniami do porządku dziennego. Nigdy nie będą nas lubić wszyscy. Jak mówi mój ulubiony nauczyciel duchowy: „Nawet Boga nie lubią wszyscy”.

Jedyne, co leży w naszej mocy, to zmiana w nas samych. Nie mamy wpływu na to, co robią czy myślą inni, ale mamy wpływ na to, jak reagujemy. Musimy zrozumieć, że jesteśmy „wystarczająco dobrzy” i nie musimy zabiegać o akceptację wszystkich.

Problem w tym, że teraz sami siebie odrzucamy. Aby się uodpornić na zachowanie innych ludzi wobec nas, musimy sami siebie przyjąć i zaakceptować. Pomóc w tym mogą życzliwi nam ludzie. Jeżeli nie mamy takich wśród bliskich osób, poszukajmy przyjaznego terapeuty. Życzliwy kontakt z innymi ludźmi ma naprawdę nieoceniony wpływ na nasze zdrowie psychiczne.

Samoświadomość

Ulrich Schnabel w rozmowie z Robertem Siewiorkiem mówi: „Chcę, żebyśmy dostrzegli i docenili wartość nicnierobienia jako stanu, podczas którego nie tylko regenerujemy się psychicznie i fizycznie, ale w którym (co jest dowiedzione naukowo) rozwija się nasza pamięć i kreatywność. Chodzi mi o stan, w którym aktywność mózgu jest nieukierunkowana, nasze myśli wędrują swobodnie, a dzięki temu rozwija się samoświadomość”.

W naszej kulturze stan nicnierobienia jest uznawany za bezproduktywny, podczas gdy jest on kluczowy dla naszego zdrowia psychicznego. Gdy nie zajmujemy niczym umysłu, on zdobywa umiejętność samoobserwacji i pogłębia samoświadomość. Znajdujmy zatem czas na nicnierobienie i nie miejmy wyrzutów sumienia.

Oczywiście dbajmy o równowagę, Jeśli całymi dniami nic nie robimy to dobre dla zdrowia byłoby zwiększanie  aktywności.

Serce/dusza

Amerykański psychiatra i nauczyciel duchowy David R. Hawkins w swojej książce Siła czy moc pisze tak: „Rada dana Rowlandowi przez Carla Junga – Oddaj się całym sercem każdej grupie duchowej, która do ciebie trafia, niezależnie, czy w to wierzysz, czy nie, i miej nadzieję, że w twoim przypadku wydarzy się cud – może się sprawdzić w przypadku każdego, kto pragnie wyleczyć się z postępującej choroby”.

Kiedyś w kwestiach dotyczących powrotu do zdrowia uwzględniany był związek ciała z duszą. Na człowieka patrzyło się jako na całość, tak jak do tej pory praktykuje się to w ajurwedzie– starożytnej medycynie indyjskiej czy w tradycyjnej medycynie chińskiej. Współczesna medycyna zachodnia leczy jednak tylko ciało, oferując tabletki, które w chorobach psychicznych wyrównują chemię w mózgu. Oczywiście branie leków jest ważne, ale to nie wszystko, co możemy zrobić, żeby sobie pomóc. Jednym z najważniejszych elementów powracania do zdrowia psychicznego jest bliska naszemu sercu ścieżka duchowa.

Nie chodzi tu o praktykowanie określonej religii, lecz o zaufanie, że jest Coś większego od nas, czego nie sposób pojąć umysłem, a co ma wpływ na nasze życie.

Bóg, Wyższa Świadomość, Wszechświat, Siła Wyższa, Życie –jakiejkolwiek użyjemy nazwy, chodzi o to samo. To Coś, co wie wszystko to, czego my nie wiemy i czego nie możemy zrozumieć naszymi ziemskimi umysłami. Możemy tylko ZAUFAĆ, że dobrze nas prowadzi i że jest sens w tym, w czym my nie możemy go znaleźć.

ZAUFANIE do Życia, Boga, Wyższej Świadomości daje nam spokój i odpoczynek od męczących zmagań i dociekań ograniczonego umysłu.

Modlitwa

Modlitwa jest również ważna. Zakłada ona nawiązanie kontaktu z Życiem, Bogiem, Wyższą Świadomością, prowadzenie dialogu, a także proszenie o pomoc. KONTAKT daje poczucie, że nie jesteśmy sami, że COŚ nas prowadzi i dba o nas. Że wszystko przydarza się dla nas, nie nam. Jedną z najbardziej znanych modlitw jest modlitwa o pogodę ducha z ruchu AA:

 

Boże, użycz mi pogody ducha,

abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić,

odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić,

i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.

 

Pamiętajmy, że zawsze istnieją przestrzenie, w których możemy coś zrobić. Rezultat zostawmy Bogu, ale możemy zmieniać nasze nawyki, codzienne małe czynności, pozornie nieważne, ale jednak kształtujące nasz los. Jak stwierdza Lao Tze:

 

Uważaj na swoje myśli, bo stają się twoimi słowami.

Uważaj na swoje słowa, bo stają się twoimi czynami.

Uważaj na swoje czyny, bo stają się twoimi nawykami.

Uważaj na swoje nawyki, bo stają się twoim charakterem.

Uważaj na swój charakter, bo staje się on twoim losem.

 

Jeżeli czujemy się samotni, nie mamy przyjaciół blisko siebie, to zwrócenie się do wewnątrz, do siebie, do Boga, bardzo pomaga. Jeżeli tam odnajdziemy połączenie, to zniknie poczucie osamotnienia, bo już nigdy nie będziemy sami. Pięknie mówi o tym Siergiej Łazariew: „Poczucie samotności jest doskonałą okazją, aby poczuć jedność z Bogiem”.

Medytacja

Jeśli jesteśmy w stanie medytować, to może się to okazać bardzo pomocne. Medytacja to nauka obserwowania swoich myśli i uczuć z dystansu. Nie musimy stosować wyszukanych technik. Wystarczy posiedzieć w ciszy samemu ze sobą przez 10 minut dziennie. Jeśli nie umiemy siedzieć w ciszy, to spacerujmy bez słuchawek na uszach. Uczmy się obserwować siebie. Jest dużo medytacji prowadzonych na YouTubie, szczególnie polecam EckhartaTolle’a. Znajdźmy sposób, który współgra z nami i jest dostosowany do naszych możliwości. Możemy zacząć od nicnierobienia, tak jak pisałam w rozdziale o umyśle.

Pragnienia Serca

Debbie Ford, amerykańska psycholożka i bestsellerowa autorka z listy „New York Timesa”, wyjaśnia, że: „Pragnienie (Serca) jest iskrą rozpalającą duszę i rozświetlającą wrodzoną kreatywność, wyobraźnię i wizję. To impuls napędzający (…) energię do dzielenia się unikatowymi zdolnościami ze światem. Twoje duchowe pragnienia towarzyszą Ci od narodzin, jak ukryty skarb możliwości odkrycia własnego rozwoju i ewolucji w kierunku osoby, którą według przeznaczenia masz się stać”.

Czy wiesz, jakie są twoje pragnienia Serca? Kim chciałeś być, kiedy byłeś mały? Kim chciałbyś być, gdyby wszystko było możliwe?

Nie chodzi nam teraz o to, co byś chciał mieć lub posiadać, tylko o to, kim chciałbyś BYĆ. Jakie CECHY chciałbyś mieć? Jak chciałbyś się CZUĆ? Co byś chciał DAĆ innym?

Spróbuj się nad tym zastanowić i jeżeli możesz, zapisz wszystko, co ci przychodzi do głowy.

To wskazówki mówiące o pragnieniach twojej duszy. Wracaj do tych pytań, kiedy tylko możesz, i dopisuj, co ci przyjdzie do głowy. W końcu dojdziesz do sedna i to będzie twój klucz.

Kiedy już będziesz wiedzieć, czego pragniesz, to – jak mówi psycholog i przewodniczka duchowa Ewelina Stępnicka – „Posadź swoją dupę tam, gdzie twoja dusza chce siedzieć”. I nie muszą to być od razu wielkie rzeczy, bo najczęściej po prostu nie ma takich możliwości. Zastanów się, jaki malutki kroczek możesz zrobić już teraz. Nie kiedy wyzdrowiejesz, czy kiedy będziesz już szczęśliwy i ustawiony życiowo. Teraz. Jeden malutki kroczek. Dzisiaj jeden, bo więcej nie widać, ale jutro życie samo poprowadzi cię do drugiego, potem trzeciego itd.

Kreacja = działanie

Kreacja to wyraz pragnień naszego Serca. Jej rola w powracaniu do zdrowia jest nieoceniona. Kreacją możemy nazwać każde działanie, które wynika z naszej inicjatywy. Gotowanie, malowanie, fotografowanie, szydełkowanie, robienie na drutach, pisanie, naprawienie roweru. To, co sprawia nam przyjemność, a czasem, gdy się gorzej czujemy, po prostu pomaga nam żyć. W chwilach kryzysu kreacją może być wstanie z łóżka i umycie zębów, ubranie się. Dostosujmy ją do naszych możliwości w danym momencie. Może to być posłuchanie nowej muzyki. Zrobienie sobie prostego posiłku z tego, co lubimy, rozwiązywanie krzyżówki, zabawa z psem lub pomoc komuś, kto akurat tej pomocy potrzebuje.

Cenne są również czynności mogące nas zainspirować do kreacji, takie jak oglądanie zdjęć, inspirujących filmów, obrazów, słuchanie podcastów, muzyki, czytanie książek.

W książce Droga artysty Julia Cameron proponuje pisanie terapeutyczne w celu odblokowania naszej kreacji. Polega ono na codziennym zapisaniu trzech stron potoku naszych myśli. Może to być nawet samo „nie wiem, co pisać” czy „nie chce mi się pisać”. Pisanie pomaga również wyrzucić wszystkie negatywne myśli, które nas trapią. Ma działanie oczyszczające. Jeżeli chcemy, to możemy pisać i od razu wyrzucać zapisane kartki. Ważny jest sam akt przelania myśli na papier.

Pamiętajmy też, że naturalne jest falowanie nastrojów i samopoczucia. Zazwyczaj energia i chęć do działania przeplatają się z ich spadkiem i poczuciem, że wszystko, co zrobiliśmy, jest bez sensu. W takich „spadkowych” momentach pamiętajmy, że to tylko faza cyklu. Wtedy też dobrze jest zrobić dla siebie coś dobrego.

Patrz w gwiazdy

Jakkolwiek proste to się wydaje, to jednak ma wielką moc. Patrzenie w gwiazdy oczyszcza emocje i myśli, pomaga odnaleźć połączenie ze Źródłem. Jeśli tylko możesz, wykorzystaj ciepłą letnią noc i spróbuj. Poczuj to połączenie.

NAjważniejsze!

Weź tylko to, co czujesz, że mogłoby Ci pomóc.

Podsumowanie praktyk

Wybierz jedną nową na początek.

Ciało

1. Dobry dotyk:
– ciepła kąpiel/prysznic,
– wystawianie się na słońce,
– przytulanie,
– masaż.

2. Ugruntowanie:
– spacer,
– chodzenie bosymi stopami po trawie,
– ćwiczenia Lowena.

3. Ruch:
– spacer,
– ćwiczenia fizyczne.

4. Emocje:
–rozmowa z terapeutą lub kimś bliskim,
– EFT,
– ćwiczenia Lowena,

– uwalnianie lęku poprzez działanie w ramach naszych zasobów 

5. Jedzenie:
– uważność na to, co i ile jemy.

Umysł

6. Uważność na negatywne myśli i pamiętanie, że nie są prawdą.


7. Uczenie się akceptacji tego, co jest w nas:
– rozmowa z przyjaznym terapeutą lub kimś bliskim.

8. Samoświadomość:

-równowaga pomiędzy aktywnością o odpoczynkiem

Serce

9. Ścieżka duchowa, zaufanie:
– modlitwa,
– medytacja.


10. Czego pragnę? O czym marzę?
– pisanie o swoich myślach i uczuciach.


11. Kreacja = działanie:
– podejmuję jeden mały krok dziennie,
– zapisywanie potoku myśli w celu upuszczenia ich natłoku.


12. Patrzenie w gwiazdy.

Zdrowie psychiczne wg Ajurwedy

Oto poparte współczesnymi badaniami naukowymi wskazówki jak zadbać o siebie w kryzysie psychicznym według starożytnej medycyny Indii – Ajurwedy .

Zadbaj o częste spacery w naturze w ciszy.

Naukowcy z niemieckiego Instytutu Badań nad Rozwojem Człowieka im. Maxa Plancka oraz Centrum Medycznego Hamburg-Eppendorf  przez sześć miesięcy badali wpływ kontaktu z przyrodą i świeżego  powietrza na ludzki mózg.

Okazało się, że czas spędzony w kontakcie z naturą wiązał się z większą ilością istoty szarej w płacie czołowym kory mózgowej. Wiele zaburzeń psychicznych wiąże się właśnie ze zmniejszeniem masy szarej w tym rejonie mózgu.

 „Nasze rezultaty wskazują, że struktura mózgu i nastrój poprawiają się, kiedy ktoś spędza czas na dworze. Najprawdopodobniej wpływa to także na koncentrację, pamięć roboczą i całość psyche człowieka.” – mówi główna autorka badania, Simone Kühn.

Choć dotąd zakładano, że dopiero dłuższy czas w towarzystwie zieleni przynosi zauważalne korzyści, nowe badanie wskazało na znaczną wartość już krótkich wypadów – zwracają uwagę naukowcy.

Jednocześnie proponują nawet przepisywanie chorym spacerów w otoczeniu przyrody.

Wyniki te dostarczają naukowego poparcia, jeśli chodzi o leczenie zaburzeń psychicznych. Lekarze mogliby zapisywać spacer na świeżym powietrzu jako część terapii – podobnie, jak ma to już miejsce w przypadku innych dolegliwości zdrowotnych” – twierdzi współautorka publikacji Anna Mascherek.

Postaraj się wyprowadzić siebie na spacer codziennie. Celowo piszę „wyprowadzić siebie”. Wyprowadź się tak, jak to robisz z ukochanym zwierzakiem. Jak potwierdzają badania, ruch na świeżym powietrzu ma zbawienny wpływ na samopoczucie zarówno fizyczne jak i psychiczne. Pozwala się trochę oderwać od codzienności i zdystansować do problemów.

Warto codziennie spędzić trochę czasu na zewnątrz, najlepiej w otoczeniu zieleni. Nawet jeśli miałoby to być tylko przejście paru kroków do pobliskiego skwerku, aby tam posiedzieć.

 (więcej na temat badań na stronie: naukawpolsce.pl)

Zadbaj o sen.

Z badań  ufundowanych przez National Institute of Neurological Disorders and Stroke (NINDS) wynika, iż sen pomaga oczyścić mózg poprzez wymycie toksyn, które nagromadzają się w czasie dziennego funkcjonowania. Zadbanie o regularny sen jest więc bardzo ważny dla naszego zdrowia.

Zadbaj o ciszę.

Staraj się nie atakować  swoich zmysłów ciągle włączonym telewizorem lub radiem. Wytwarza to szum informacyjny, który zwiększa chaos w naszej głowie. Cisza pozwala umysłowi uspokoić się i wrócić do naturalnej harmonii. Kiedy tylko możesz i masz okazję zrobić coś w ciszy, spróbuj. Czasami musimy się oswoić z ciszą, więc możemy to robić małymi krokami i stopniowo.

„Czas pomiędzy słowami i innymi bodźcami jest nam potrzebny, aby lepiej je interpretować i podejmować lepsze decyzje” — do takich wniosków doszli naukowcy z Neuroscience Research Australia (NeuRA) i Uniwersytetu Nowej Południowej Walii. Wyniki tych badań neuronaukowych  przedstawione w są materiale prasowym DT Makers.

Nowe badanie nie pozostawia złudzeń: natłok bodźców negatywnie wpływa na mózg człowieka. Do właściwego rozwoju potrzebujemy ciszy. Dzięki niej możemy lepiej przetwarzać informacje — przekonują australijscy naukowcy. Brak stymulacji to czas, w którym mózg ma szansę uczyć się ze swojego otoczenia.

Zadbaj o drzemki, odpoczynek, relaks.

Co lubisz robić? Co sprawia, że czujesz się zrelaksowany? Poszukaj takich form wypoczynku, które działają u Ciebie. Zazwyczaj jest to coś, na co nie mamy czasu. Teraz jest czas, aby to właśnie robić.

Medycyna chińska twierdzi, że jeśli nie zadbamy o regularny odpoczynek, wtedy wyczerpuje sie nasza energia życiowa. A to prowadzi do kłopotów ze zdrowiem. Bardzo ważne jest, abyśmy każdego dnia zachowali równowagę pomiędzy aktywnością a odpoczynkiem.

Zadbaj o muzykę relaksacyjną.

Wpływ muzyki na zdrowie człowieka pozostaje niedoceniony. Parametry układu sercowo-naczyniowego, takie jak częstość rytmu serca oraz ciśnienie tętnicze, są często śledzone w badaniach z zakresu muzykoterapii. Muzyka relaksacyjna, za pośrednictwem wywoływanych emocji, wtórnie wpływa na czynność autonomicznego układu nerwowego, poprzez obniżenie częstości rytmu serca oraz ciśnienia tętniczego. W ten sposób muzyka relaksacyjna może pomóc nam osiągnąć spokojniejszy stan umysłu.

Do relaksacyjnych zaliczana jest muzyka o spokojnym i wolniejszym rytmie, bez gwałtownych zmian tempa czy głośności. Może to być  smooth jazz, chill out, muzyka klasyczna, muzyka akustyczna, czy nagrania bezpośrednio nazwane muzyką relaksacyjną. Bardzo kojąco też działają odgłosy natury: śpiew ptaków, śpiew delfinów czy szum wody.

Poszukaj, posprawdzaj, aż znajdziesz taką, która ci sie naprawdę spodoba i słuchaj dla ukojenia nerwów.

Zadbaj o upust kreatywności. 

Rób to, co nie jest obarczone oceną. Coś, co nie ma być od razu idealne albo chociażby znośne. Jeśli chciałbyś zrobić coś konkretnego, ale uważasz,  że nie umiesz, to albo pozwól sobie zrobić to okropnie, albo nie rób. W kreatywności wcale nie chodzi o jakikolwiek efekt.

Często mamy blokadę na twórczość, bo w szkole wszystko było oceniane i porównywane z innymi. I jak nauczycielowi się nie podobało, to byliśmy karani złą oceną. Teraz sami to sobie robimy. I zamiast upuszczać energię kreatywności  z siebie naturalnie, tworzymy zastój. Energia ta jest jak emocje, musi znaleźć ujście, bo inaczej stwarza dyskomfort. Ale nasz system szkolny uczy nas ją blokować jak tylko się da. Nie wolno się ruszać i trzeba robić to, co każą, i jeszcze w odpowiedni sposób, bo inaczej będziemy ukarani. I myślimy, że kreatywność jest dla przedszkolaków.

Tymczasem to pierwotna energia, która pozwala nam stwarzać świat. Już w jaskiniach odkryto pierwsze rysunki na ścianach. Cały rozwój ludzkości opiera się na tej wielkiej mocy twórczej. To nasza natura.

Kreatywnością może być wszystko, nawet takie drobiazgi jak przestawienie doniczki, przyrządzenie nowego dania, nabazgranie czegoś na kartce, ubranie się w nowy sposób, nakrycie do stołu, posprzątanie biurka, pomalowanie paznokci na nowy kolor, pogrzebanie przy rowerze albo samochodzie, zrobienie zdjęcia, napisanie kilku zdań w zeszycie.

Każdy impuls: „A, zrobię coś nowego!” – to wyraz naszej energii twórczej. Daj mu upust, kiedy tylko  jest sposobność.

Zadbaj o radość z życia.

Gdy jesteśmy w kryzysie, wtedy czasem trudno cieszyć się z życia. Jednak często jesteśmy w stanie znaleźć  jakąś drobnostkę, która sprawi nam radość. Bywa, że kwalifikujemy takie rzeczy do infantylnych albo próżnych albo zbędnych albo wręcz głupich. Ale to właśnie takie lekceważone drobiazgi przynoszą nam dziecięcą frajdę.  Chodzi właśnie o to uczucie.

Spróbuj spisać sobie swoją listę takich radości, od drobnych po te większe – cokolwiek co sprawi Ci małą lub większą przyjemność – i realizować je, kiedy tylko masz okazję.

Obejrzenie komedii, kabaretu, śmiesznego filmiku, pobawienie się ze zwierzakiem, włączenie ulubionej piosenki, czy ładny kubek, kolorowe długopisy, klucze do roweru, dobra książka, aromatyczna herbata, nowy kwiatek, świeczka zapachowa – tak, te wszystkie „niepotrzebne fanaberie” są takie przydatne!  Gdy się nimi cieszymy, wówczas w organizmie wydzielają się endorfiny – czyli hormony szczęścia. Najtańszym i najszybszym sposobem na pobudzenie ich wydzielania jest ruch – nawet krótki spacer poprawia samopoczucie. Endorfiny produkowane są min. gdy słuchamy pięknej melodii, patrzymy na coś pięknego (np. piękne przedmioty, zwierzęta, naturę, sztukę), tańczymy, śpiewamy, jesteśmy czule dotykani, ruszamy się.

Łapmy te drobiazgi, które pobudzają wydzielanie hormonów szczęścia, bo one budzą w nas radość. A ta pomaga nam łatwej znosić przeciwności losu.

Zadbaj o dzielenie się troskami i problemami.

Człowiek w kryzysie często ma tendencje do izolowania się od ludzi, ponieważ z jego sytuacją jest związany wstyd. Często wydaje nam się, że ponieśliśmy porażkę i nikt  nie jest nas w stanie zrozumieć. W mediach społecznościowych sami uśmiechnięci znajomi, na wakacjach pod palmami. Tymczasem wszyscy przeżywają trudności i dużo ludzi jest otwartych na szczerą rozmowę.

Jeśli nie mamy w pobliżu miejsc spotkań dla ludzi w kryzysie albo po, to można poszukać na grupach internetowych osób z podobnymi problemami. Takie zobaczenie, że nie jestem w tym sam, że inni też tak mają, bardzo pomaga uporać się z toksycznym wstydem. Wstyd nie może istnieć, gdy zostanie obnażony. Rozmowa o swoich problemach pomaga nam uwolnić się od tych nieprzyjemnych emocji. Wtedy zaczynamy czuć się lepiej ze sobą i bardziej akceptować ten etap życia, w którym się znaleźliśmy. Mamy prawo czuć wstyd, jest to ludzka emocja, którą przeżywają wszyscy. Ale mamy tez prawo zrobić coś, co pomoże nam się z tym wstydem uporać.

Zobacz jaką masz gotowość na rozmowę i kto jest twoim zdaniem godny zaufania.

Potrzebujemy też porozmawiać o przyziemnych rzeczach z naszej codzienności, chociażby o tym, co ugotować na obiad, czy o tym, co znowu zrobił nasz pies. Dobrze mieć blisko kogoś życzliwego, z kim możemy się też  takimi drobiazgami podzielić

Zadbaj o bycie wysłuchanym.

To bardzo ważne, aby dać sobie prawo do bycia wysłuchanym. Jeśli nie masz w pobliżu przyjaciół, może znajdzie się jakaś placówka w twojej okolicy, gdzie mógłbyś porozmawiać z psychologiem. Możliwość rozmowy z kimś o swoich problemach, z kimś, kto nas cierpliwie i uważnie wysłucha, daje nam poczucie wsparcia. Nie musimy dźwigać swoich problemów sami.

Psycholożka Nancy McWilliams pisze: „Doświadczenie bycia wysłuchanym przyczynia się do powstania struktury psychicznej, która wspiera umiejętność 'dźwigania’ życia.”

Gdy mamy kogoś, kto nas wysłucha, zaczynamy sobie lepiej radzić z trudnymi sytuacjami w naszym życiu. Nie mają już one tak destrukcyjnego wpływu na nas. Stajemy się wobec nich silniejsi.

Zadbaj o rytm dnia: ustalone pory na pracę, jedzenie, odpoczynek.

Tak samo jak ważne jest dawanie upustu kreatywności, tak samo ważna jest codzienna rutyna. To tak jak roślinka, żeby mogła wykiełkować, potrzebuje regularnego podlewania.

Wielu artystów, w tym pisarzy, aby móc tworzyć swoje dzieła, potrzebują stałego rozkładu dnia. Daje on poczucie swego rodzaju struktury i bezpieczeństwa, które stanowią fundament dla ich pracy twórczej. Takiego fundamentu potrzebujemy także w kryzysie psychicznym.

Da on nam poczucie stabilności, która dla naszego rozchwianego umysłu będzie kojąca i będzie wspomagać powrót do równowagi.

Zadbaj o to, by mieć swoje codzienne rytuały. Zaplanuj ogólny rozkład dni. Nie musi być szczegółowy, bo z takiego rzadko dajemy radę się wywiązać. Ważne, żeby był w miarę stały rytm dnia.

Zadbaj o spokojne otoczenie.

Często nie mamy wpływu na otoczenie, w którym akurat się znajdujemy. W takim razie po prostu skupmy się na tym, co możemy zrobić. Zadbajmy o nasz mały kawałek świata, na który mamy wpływ, np. o to czego słuchamy, co oglądamy i co czytamy. Jakie informacje trafiają do naszego układu nerwowego? Czy jest to poczucie ciągłego zagrożenia? Może warto ograniczyć oglądanie informacji ze świata podawane w mediach?

Nasz umysł znajdujący sie w kryzysie, żeby wrócić do równowagi, potrzebuje chociaż odrobiny poczucia bezpieczeństwa. Jeśli nasz układ nerwowy jest w stanie ciągłego pobudzenia, nie może się zregenerować. Słuchajmy, oglądajmy i czytajmy to, co nas koi.

Zadbaj o umiarkowane korzystanie z internetu.

Internet, tak jak inne media, z jednej strony jest pełen złych informacji ze świata, o tragediach, oszustwach czy przestępstwach, a z drugiej, pokazuje wyidealizowany wizerunek ludzi i życia na podstawie sztucznego wizerunku celebrytów. Ciągłe bodźcowanie się takimi informacjami nie sprzyja budowaniu zdrowego spojrzenia ani na nasze życie, ani nas samych. W kryzysie potrzebujemy zdrowego rozsądku. Jak tylko możemy, unikajmy przesiadywania tam, gdzie jest takie skrajne opisywanie świata. Możemy znaleźć też wiele prawdziwych i pomocnych informacji. Korzystajmy więc z internetu mądrze.

Zadbaj o unikanie samokrytycznych myśli, krytyki i porównywania się z innymi.

Psycholog Joanna Flis mówiła, że nawet jej, jako osobie o dużej satysfakcji z życia i zdrowym poczuciu własnej wartości, samoocena zawsze spada po oglądaniu zdjęć w mediach społecznościowych. Możemy sobie tylko wyobrazić, co czują ludzie, którzy przeżywają jakiś kryzys w życiu. A może wystarczy zaobserwować jak my się czujemy po takiej sesji? Jeśli naprawdę nie napawa nas to optymizmem, może warto ograniczyć to zajęcie do niezbędnego minimum? Sprawia ono, że porównujemy się z ludźmi, którzy nigdy nie wyglądają tam naturalnie i zazwyczaj są to jednostki, które reprezentują zaledwie kilka procent społeczeństwa. Jeśli chcemy się lepiej poczuć, to może warto zrobić coś innego?

Gdy ktoś nas stale krytykuje, może z nim też warto ograniczyć kontakt?

Podczas terapii możemy popracować nad samokrytycznymi myślami, które atakują każdego. W kryzysie często poddajemy się im, jakby naprawdę świadczyły o tym, jacy jesteśmy. Każdy ma wady, ale zawsze towarzyszą im zalety. W kryzysie widzimy często tylko tą ciemną stronę. Warto starać się zrównoważyć swój obraz w głowie. I budować w sobie akceptację dla naszych słabych stron, widząc, że są one tylko częścią naszej ludzkiej natury, a nie całą prawdą na nasz temat. Prawda jest taka, że każdy ma pozytywne cechy. Naszym zadaniem jest skupić się na nich.

Zadbaj o dystans do tego co mówią inni.

W kryzysie jest czasem trudno mieć dystans do tego, co mówią o nas inni. Bywamy wtedy podatni na ich opinie jak małe dzieci. Dlatego tak ważne jest, aby sobie ciągle przypominać, że to, co myślą i mówią inni, to ich sprawa i ich światopogląd. Nasz dobrostan zależy wyłączenie od tego, co my sami myślimy na nasz temat.

Jeśli czyjaś opinia nas dotyka, to może też znaczyć, że kiedyś tak o sobie pomyśleliśmy. Takie negatywne myśli często powstają we wczesnym dzieciństwie, kiedy jeszcze nie mamy krytycyzmu wobec nich, więc są one czasami  absurdalne. Jednak sama świadomość tego, że tak jest, może nam pomóc zrozumieć nasze nieadekwatne do sytuacji reakcje.

Za każdym razem, kiedy nas zaboli czyjaś opinia, zwróćmy się do środka i zobaczmy, że to jest część nas, która tak kiedyś poczuła. Teraz możemy się objąć czule w myślach i spokojnie, światłem świadomości, rozpraszać ciemności tych negatywnych myśli, ćwicząc uważność i pozytywne nastawienie do siebie.

Zadbaj o medytację w ruchu.

Zadbaj o skoncentrowaniu się na jednym zadaniu i kończenie zadań.

Zadbaj bycie częścią wspólnoty.

Zadbaj o dużo miłości i doceniania na co dzień.   

Zadbaj o nie za dużo obowiązków i odpowiedzialności.

Zadbaj o odpuszczanie przeszłości.

Zadbaj o koncentrację na rozwiązaniach a nie zmartwieniach.

Zadbaj o ćwiczenia wyciszające.

kontakt

Jeśli masz pytanie, chciałbyś się skontaktować, lub chciałbyś się podzielić twoim sposobem na lepsze samopoczucie to napisz na adres: kontakt@schizofreniaterapia.pl.

Przewijanie do góry